O pracowni kopistów i artystach tam działających opowie Joanna Tomalska, historyk sztuki, kustosz Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.
Spotkanie poprowadzi Jolanta Szczygieł-Rogowska.
Wśród przybyłej we wrześniu 1939 r. do Białegostoku rzeszy uciekinierów z całej Polski znalazła się liczna grupa artystów pochodzenia żydowskiego. Byli wśród nich znakomici bracia – bliźniacy, malarze Menasze i Efraim Seidenbeutlowie, Natalia Landau, Stanisława Centnerszwerowa, Adolf Behrman Tadeusz Bernsztejn, Fania Helman, Wolf Kapłański Izaak Krzeczanowski, Natan Rozensztejn, Bencjon Rolnicki, Chaim Tyber, Abraham Hirsz Frydman i Tobiasz Haber, a zapewne także inni, których nazwisk być może nigdy już nie poznamy.
Po wybuchu wojny radziecko-niemieckiej sytuacja w mieście zmieniła się radykalnie. Już 1 lipca 1941 r. utworzono getto. Na niewielkim obszarze, ograniczonym ulicami Artyleryjską, Poleską, Sienkiewicza i Lipową, okupanci stłoczyli ok. 60 tysięcy ludzi. Liczba ludności w getcie należy do najmniej pewnych danych. Wiadomo, że białostockie getto należało do największych w Polsce.
Obrotny niemiecki przedsiębiorca Oskar Steffen wykorzystał obecność licznej grupy artystów: już miesiąc po utworzeniu getta, w dużej stolarni przy ul. Kupieckiej otworzył malarskie atelier. Produkcja tej jedynej w swoim rodzaju pracowni kopistów była bardzo duża, Niemcy wybierali obrazy słynnych malarzy europejskich, m.in. Murilla, Tycjana, klasyków niemieckich XIX w. Izaak Celnikier wspomina, że produkcja tej niezwykłej „fabryki Tycjanów” była bardzo duża, samochody ciężarowe wywoziły wielkich rozmiarów obrazy co kilka dni. Każdy z artystów pracował od początku do końca nad jednym obrazem, „produkcję” zaś wywożono prawdopodobnie do zbiorów komendanta Bezirk Białystok, Ericha Kocha, który miał swoją siedzibę w pałacyku w Dojlidach. /J. Tomalska/

